[Repost] 1000 utworów | #1000 – #991

1

To kopia artykułu, który miał zapoczątkować serię wpisów o muzyce na dawnym blogu arhn.eu. Reprodukuję go tutaj z nadzieją, że uda mi się go kontynuować.
Dodałem również linki do Spotify, gdzie było to możliwe!

Nie mówi się, że muzyka jest zwierciadłem duszy. A powinno się tak mówić. Mam taką teorię, że każdy z nas nosi w sobie układankę złożoną ze swoich ulubionych ścieżek muzycznych. Każdy utwór, który z nami zostaje, utrwala się z jakiegoś powodu. Rezonuje z nami tworząc naszą linię czasu. Wracając myślami w przeszłość do muzyki, której słuchaliśmy, możemy zobrazować jakimi byliśmy wtedy ludźmi. Jakie towarzyszyły nam myśli i przekonania. Jestem też święcie przekonany, że każdy z nas ma do ułożenia na swojej linii czasu przynajmniej 1000 utworów. Oto mój tysiąc.

 

#1000 – 2pac – Changes
Miejsce na linii czasu: 1998.
[Link Spotify]

Większość z pozycji na tej liście to znaki zapytania i nie będę próbował nawet usprawiedliwiać czy zrozumieć czemu się tu znalazły. Nie słucham hip hopu, ani rapu. A mimo to Changes jest jednym z moich ulubionych utworów. Od czasów Tupaca wiele się zmieniło („And although it seems heaven sent, we ain’t ready to see a black President”), a mimo to piosenka nie straciła na aktualności i nietrudno się utożsamić z jej przekazem. I wbrew pozorom nie trzeba być do tego czarnym.

#999 – David Bowie – Changes
Miejsce na linii czasu: 2013
[Link Spotify]

Hm. Zaczyna nam się tworzyć jakiś wzorzec. David Bowie przewinie się pewnie przez tę listę jeszcze wielokrotnie, ale nie mogłem nie skorzystać z okazji do zestawienia ze sobą tych dwóch utworów. Album „The Next Day” z 2013 rozkochał mnie ponownie w twórczości Bowiego. Dziś doceniam go zresztą bardziej, spoglądając dojrzalej na jego teksty.

#998 – Stare Dobre Małżeństwo – Czas Płynie i Zabija Rany
Miejsce na linii czasu: 2002

Czy to już muzyka? Czy wciąż poezja śpiewana? Prosty, przynoszący nadzieję tekst Edwarda Stachury koił serca niejednego zagubionego nastolatka. Jedna z inspiracji do złapania za gitarę i całe morze wspomnień.

#997 – Pink Floyd – Time
Miejsce na linii czasu: 2001
[Link Spotify]

Był czas, gdy zespół Pink Floyd był dla mnie wszystkim. Muzycznym ideałem, którego nie da się doścignąć. Tematem przewodnim albumu „Dark Side of the Moon” były uciekający czas, śmierć i przemijanie. „Time” z tego albumu to utwór zagadka, bo kocham każdą jego sekundę oprócz tych cholernych zegarów na początku. Lirycznie jeden z najmocniejszych kawałków grupy, który w 6 minut streszcza wyścig szczurów jakim jest życie.

#996 – Michael Jackson – Billie Jean
Miejsce na linii czasu: 2008
[Link Spotify]

Król popu wrócił do moich słuchawek kompletnym przypadkiem dzięki kumplowi z ówczesnej pracy, który słuchał Jacksona. Niedługo potem Michael odszedł. Czy zabiłem jedną z największych ikon muzyki popularnej w historii wszechświata? Prawdopodobnie.

#995 – The Connells – ’74-’75
Miejsce na linii czasu: 1993
[Link Spotify]

Jeden z utworów który jest dla mnie symbolem. Symbolem tego, że muzyka faktycznie jest niezwykle ważnym nośnikiem wspomnień. ’74-’75 to jedno z moich najwyraźniejszych wspomnień z dzieciństwa. Pokój, telewizor i dobiegająca z niego muzyka. Ponad dekadę utwór ten bił mi się po głowie jako echo dawnych lat i dopiero dzięki internetowi odnalazłem go na nowo. Bez „’74-’75” nie istnieje dla mnie tamten dzień i pokój. Bez kineskopowego „Rubina” i teledysku nie ma „’74-’75”.
Jestem grafomanem.

#994 – The B-52’s – Rock Lobster
Miejsce na linii czasu: 2011
[Link Spotify]

Rock Lobster mówi wiele o moim stanie emocjonalnym w 2011 roku. Wtedy to utwór ten pojawił się na ścieżce dźwiękowej gry Rock Band 3 i nie opuścił mnie już nigdy potem. Lubię myśleć, że jest to utwór idealnie oddający pogodną atmosferę panującą często w mojej głowie.

#994 – Marlena Drozdowska i Marek Kondrat – Mydełko Fa
Miejsce na linii czasu: 1991
[Link Spotify – niestety tylko cover]

Oh no. Oh no. Moja mama bardzo lubi opowiadać historię o tym, że jak miałem 3 lata to znałem na pamięć całe „Mydełko Fa” i wraz z przygrywką tańczyłem jak tresowana małpka i śpiewałem ją na wszystkich rodzinnych imprezach, ku uciesze podpitych wąsatych wujków i cioć. Pamiętam też, że dostałem w prezencie kasetę z tym utworem, która błyszczała niewybrednie cycem. Nie zapomnę też nigdy, jak rodzice wpadli na świetny pomysł, by kupić mi magnetofon w prezencie bożonarodzeniowym. Życzenia nagrali na wspomnianej wcześniej taśmie. To była moja jedyna kaseta. Byłem zdruzgotany, a wówczas czułem, że zawalił się mój świat. Dziś, z perspektywy czasu czuję się jak niewdzięczny buc. 🙁
PS. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to ten utwór zrobił ze mnie dewianta.

#993 – Mike Oldfield – Five Miles Out
Miejsce na linii czasu: 2004
[Link Spotify]

Five Miles Out analizowałem już raz na tym blogu. Ale szczerze mówiąc nie pamiętam skąd dowiedziałem się o istnieniu tego utworu i Mike’a Oldfielda w ogóle. Czy winny był Egzorcysta i kultowe Tubular Bells? Czy może mój kumpel, który zawsze zapoznawał mnie z nowymi artystami? Pamiętam za to swój pierwszy odtwarzacz MP3. 400 złotych. Jedna bateria AAA. 1GB pojemności i złącze USB 1.0, gdzie prędkości transferu nie przekraczały megabajta. To właśnie dzięki niemu Oldfield towarzyszył mi na rowerowych wycieczkach.

#992 – Rupert Holmes – Escape (The Piña Colada Song)
Miejsce na linii czasu: 2014
[Link Spotify]

DAMN YOU GUARDIANS OF THE GALAXY.

#991 – Metallica – Fade to Black
Miejsce na linii czasu: 2000
[Link Spotify]

Nigdy nie przepadałem za Metalliką. POZWIJCIE MNIE. Ale jest jeden utwór, któremu nie mogę odmówić atmosfery. Fade to Black i jego atmosferyczne intro oraz „etetyczny” wokal. Przypomina mi również o tym jak w szkole podstawowej chciałem wywrzeć wrażenie na jednym z kolegów. Zapytałem go o to jakiej muzyki słucha, a gdy odpowiedział, że „lubi Metallikę” odpowiedziałem ochoczo nieprzygotowany „JA TEŻ!! METALLICA TO MÓJ ULUBIONY GATUNEK!! JAKICH INNYCH GATUNKÓW SŁUCHASZ!!”. Kill me pls.

Share.

About Author

Dark Archon

Chciałbym wyglądać tak smacznie jak moja ikona.

  • TheArkow

    Liczę na kolejną część. Wczoraj chodził mi po głowie utwór ’74 – ’75, a nie mogłem sobie przypomnieć jak się nazywał. Mam nadzieję, że to nie pierwsze pozytywne zaskoczenie czy też odkrycie, w końcu jest na to jeszcze 991 szans.